You are herePrzegląd filmowy
Przegląd filmowy
(Pluszowe) Muminki się cieszą radością i życiem
Stało się. Mieszkańcy Doliny Muminków, znudzeni kartkami książek Tove Jansson oraz rutyną telewizyjnych dobranocek, trafili do kina. Bajka bajką, ale sentymentalnego dorosłego z pewnością rozbroi niewinny i mięciutki świat jego ulubionych stworków, występujących w "Lecie Muminków", pełnometrażowym filmie animowanym w reżyserii Marii Lindberg.
Rodzaj animacji, na który zdecydowali się twórcy, wzbudza chyba najwięcej kontrowersji. Jest klasyczna, jest prosta, jest urocza, jest już trochę retro. Fani dobranocek mrużą oczy, niepewni swojego stanowiska. Myślą - "Miś Uszatek". Myślą – "Miś Koralgol". Myślą - kolorowe kwiatki z filcu, prawdziwa piana w kąpieli, postaci-lalki... to elementy wyjęte wprost ze wspomnień słodkiego i bezpiecznego dzieciństwa, a jednak przyzwyczajenie podpowiada, że coś tu nie gra. I najważniejsze z pytań, które odbijało się echem po sali kinowej – czemu nie ma Buki?
Dzieci, które stały się dla wielu dojrzalszych widzów pretekstem, by wybrać się do kina, reagowały na skrajnie różne sposoby. Zachwytu było mało, za to dużo wiercenia się w miejscu, pytań z cyklu „daleko jeszcze?”, wychodzenia po popcorn i lekkiego niepokoju czy aby nie będzie trzeba się bać. Rodzice uspokajali, z oczami wlepionymi w ekran, że absolutnie nie, że Muminki nie są straszne. Szkopuł w tym, że dzisiejsze dzieci chyba chcą się bać. Są pokoleniem wychowanym na Pixarze i Dream Works. Oglądają zielone ogry ze świeczkami w uszach, ścigające się, gadające autka, wyginające śmiało ciało lemury i stepujące pingwiny. Czy w ich wyobraźni jest jeszcze miejsce na proste i ciepłe przygody fińskich istotek?
O czym opowiada "Lato Muminków"? Otóż. Upalną noc w dolinie przerywa wybuch wulkanu, który powoduje wielką powódź. Muminki wesoło przenoszą się na coraz to wyższe piętra domu, a kiedy sytuacja staje się tragiczna, na pomoc przychodzi im (a raczej przypływa) dryfujący, opuszczony dom. Rodzina przenosi się nań wraz z kilkoma meblami i odkrywa niezwykłą architekturę jego wnętrza. Po paru godzinach zabaw z kurtyną, dekoracjami, rekwizytami i strojami, Muminki poznają Emmę – ekscentryczną i napastliwą byłą pracownicę miejsca, w którym się znaleźli – teatru. Akcja toczy się spokojnym rytmem, choć ma swoje niespokojne momenty: Włóczykij okazuje się anarchistą, wyrywającym tabliczki z zakazami w parku, panna Migotka i Muminek lądują w więzieniu, a Mała Mi poznaje wyzwania opieki nad gromadą hałaśliwych dzieci.
Zdaję się, że nic i nikt nie jest w stanie do końca zakłócić spokojnego rytmu życia mieszkańców doliny. Ani powodzie, ani zniknięcia członków rodziny, ani nawet problemy z policją nie ścierają uśmiechu z ich pyszczków. Wszystkie znaki na niebie i ziemi podpowiadają nam, że wszystko będzie dobrze – że Mama Muminka wyczaruje coś do jedzenia, że panna Migotka uczesze grzywkę, że Włóczykij znajdzie wyjście z sytuacji. Poza tym, film ma przed sobą cel edukacyjny, który bardzo dobrze spełnia. Jasnym i prostym językiem tłumaczy małemu widzowi czym jest teatr, jak tworzy się przedstawienie i co jest w życiu najważniejsze. Kilkuletni widz poza przygodami wyjątkowych istotek ma skupić się na przyjaźni między bohaterami, na wzajemnych ustępstwach, na rodzinnym szczęściu i chęci niesienia pomocy. Bezstresowe Muminki zawierają morał, jak to na prawdziwą bajkę przystało. A brak Buki można przeżyć.
Magda Jeziorek
Zwiastun "Lata Muminków"
Poprzednie felietony:
"Moje matki" - aholywoodzki smutek
"Jadesoturi" - przeszłe życie, jutrzejsze szczęście
Kaurismäki - raz na komediowo, czyli "Leningrad Cowboys jadą do Ameryki"
Z tęsknoty za melonikiem - "Gang Olsena"
"Idioci", czyli mistrz Dogmy o buncie
"Uczta Babette" - degustacja rozkosznych kontrastów
"Zakochani widzą słonie" - czarno-biały traktat o odpowiedzialności









