You are herePrzegląd filmowy
Przegląd filmowy
Z tęsknoty za melonikiem
Kto z nas nie pociąga nosem na dźwięk owej rytmicznej, jazzowej melodii autorstwa Benta Fabriciusa-Bjerre’a? Geniusz zbrodni Egon Olsen i jego nieustraszeni pomocnicy powracali na ekrany aż 14 razy od roku 1968, kiedy to pierwszy "Gang Olsena" zyskał rzesze oddanych mu fanów. Oto duńska komedia o światowej renomie.
- Będziemy milionerami!
- Na pewno?
- Na bank! Egon ma plan.
Sprawcy: scenarzysta i reżyser Erik Balling oraz aktorzy - Ove Sprogøe, Morten Grunwald, Poul Bundgaard.
Przedmiot dochodzenia: 14 nieudolnych skoków
Wyrok: cykliczne kary więzienia w latach 1968 – 1998
Egon zawsze miał plan, Kjeld nadwagę, a Benny żółte skarpetki wystające spod przykrótkich spodni. Ścigający bandę policjant Mortensen, kopiujący we wszystkim swojego przełożonego (zwłaszcza w ubiorze – w brązowym garniturze w kratkę wygląda jak krzyżówka Sherlocka Holmesa z postacią iście montypythonowską), dorównuje gangowi przebiegłością... Więc losami naszych wrogich sobie bohaterów rządzą przypadek, zaniedbanie, ewentualnie brak benzyny, bądź czyjaś żona.
Przypomnijmy sobie początkową scenę pierwszego filmu o perypetiach złodziei. Egon opisuje swój genialny plan. Banda rozpoczyna działania... A kontrast nie mógłby być bardziej widoczny. "Najważniejsze, by nie zwrócić na siebie uwagi" – mówi Olsen, a na ekranie pojawia się trzech skradających się groteskowo i teatralnie facetów, widocznych z pewnością ze znacznej odległości, biorąc pod uwagę ich jasnoszare kominiarki i wielkie, ciemne okulary "dla niepoznaki". A gdybyśmy mieli jeszcze jakiekolwiek wątpliwości, co do skuteczności naszej bandy, krzyk staruszki natychmiast je rozwiewa.
Co sprawia, że kochamy śmiać się z przestępców? Historia kina uczyła widzów przez lata, że kryminalista to ktoś uzbrojony i niebezpieczny, ktoś, kto na koniec filmu powinien odpokutować za swoje niegodziwości. Rewolwerowcy z westernów, gangsterzy czasów prohibicji, miejscy rabusie i wyrafinowani złodzieje dzieł sztuki – członkowie niedostępnego szarym obywatelom światka, ekscytującego, pełnego intryg, pościgów, pieniędzy i pięknych kobiet. Z wypiekami na twarzy czytamy powieści Agathy Christie, zagłębiamy się w przygody Arsena Lupin, losy brutalnego Kuby Rozpruwacza i tak dalej i dalej, aż do satyry, parodii, pastiszu... Aż do Gangu Olsena w kolorowych koszulach, z przeciętną aparycją i nieudolnymi, acz uciesznymi próbami nagłego wzbogacenia się.
A co sprawia, że kochamy Gang Olsena? Cóż... Tylko tu znak drogowy sam wyskakuje nad powierzchnię chodnika strasząc przechodnia, a policjant w podkolanówkach wpada na drzewo... pianinem.
Magda Jeziorek
A oto słynny motyw przewodni, wykonywany przez duński zespół jazzowy (istniejący do dziś) Papa Blue's Viking Jazzband:










