You are herePrzegląd filmowy

Przegląd filmowy


"Idioci", czyli mistrz Dogmy o buncie

Lars von Trier to imię-wróżba. Wróżba szczególnego rodzaju kina, opatrzonego antykomercyjną etykietką "dla koneserów". Film "Idioci" to część słynnej trylogii reżysera, w skład której wchodzą także "Przełamując fale" i "Tańcząc w ciemnościach".  

 


 

 

Opisując filmy von Triera, nie można nie nawiązać do manifestu filmowego ‘Dogma 95’, która powstała 14 lat temu i jest niczym innym jak podręcznikiem tworzenia filmów realistycznych, odartych z wystudiowanej i sztucznej dramaturgii. Dogma 95 zakazuje wprowadzania do filmu m.in. statystów, nienaturalnych zwrotów akcji i muzyki. Dlatego też „Idioci” prezentują się niczym amatorski film dokumentalny. Kamera trzęsie się i wędruje gdzie chce, bez pomocy statywów. Bohaterowie filmu z jednej strony biorą udział w fabule, a z drugiej opowiadają o tym, co już było, udzielając wywiadu niewidocznemu dziennikarzowi.

Filmów o ucieczce poza społeczne konwencje było wiele. Bunt bohaterów "Idiotów" jest jednak kontrowersyjny i jedyny w swoim rodzaju. Nie ma w sobie niczego pociągającego, niczego, co w swej niegrzeczności urzeka czy nawet wzbudza cichy podziw. Wybierają wolność bez ograniczeń i żeby ją osiągnąć decydują się na udawanie ludzi niedorozwiniętych umysłowo bądź psychicznie chorych. Stają się prowodyrami niesmacznych scenariuszy w miejscach publicznych, wzbudzając niepokój i rumieniec zawstydzenia u przypadkowych obserwatorów. Do grupy dołącza nieśmiała, starsza od wszystkich członków grupy Karen, której początkowe opory wobec działań nowych znajomych zostają szybko przełamane nęcącą perspektywą niczym nieregulowanej swobody. Karen jest w obrazie von Triera stróżem moralności, najbardziej sceptyczną z tytułowych "idiotów" ale to ona uzależnia się od ucieczki w zmyślone schorzenia, to jej historia jest tą tragiczną, która wywiera na nas największe wrażenie.

Już na początku filmu uderza nas bezwzględność młodych ludzi w ich zabawie w anormalność. 
W pierwszej scenie dwóch młodych mężczyzn „z problemami” zaczepia klientów eleganckiej restauracji, wzbudzając zakłopotanie zarówno swojej opiekunki jak i wszystkich dookoła. W taksówce wiozącej ich do domu, wybuchają śmiechem i chłodno komentują swoje role. Mieszkają w domu, należącym do ojca jednego z buntowników, w którym żyją jak pierwszorzędni hedoniści, planując kolejne akcje, wspominając niedociągnięcia poprzednich.

Reżyser przyznał się do kilku "grzechów" popełnionych wobec Dogmy: w filmie pojawia się utwór muzyczny, który nie jest elementem akcji: Le Cygne autorstwa Camille Saint-Saens, reżyser ingerował w scenerię, manipulując oświetleniem, a w scenie erotycznej pojawili się statyści.

Von Trier jako badacz ciemnych zakątków ludzkiej duszy ponownie zmusza nas do przemyśleń. Podaje nam na tacy surowy materiał filmowy, o którego interpretację i artystyczną wartość musimy postarać się sami.

 

Magda Jeziorek

 

Scena rozpoczynająca film: