You are herePrzegląd literacki

Przegląd literacki


Par Lagerkvist "Karzeł", literatura szwedzka

Każdy z nas ma w sobie karła 

Literatura szwedzka posiada wielu wybitnych poetów i pisarzy, do nich należy zaliczyć noblistę w dziedzinie literatury, Para Lagerkvista, autora takich dział jak Barabasz, Kat czy omawiany poniżej, Karzeł.  

 


 

Niewątpliwym atutem działalności literackiej jest umiejętność przekazania głębokich treści jak największemu gronu odbiorców. Co za tym idzie, wymagany będzie prosty, a zarazem niebanalny język; jasny, choć wcale nie trywialny przekaz; wszechstronna wiedza i znajomość natury ludzkiej, przetransponowana przez pisarza w taki sposób, aby nie obciążała umysłu odbiorcy, nie wymagała od niego niezwykłej elokwencji, a zarazem była czytelna, wyrazista i zrozumiała. Choć ciężko sprostać tym wymaganiom, połączyć prostotę przekazu z jego głębią, twórczość szwedzkiego pisarza zaświadcza, że to jest możliwe. 

Nobel nadany Par’ovi Lagerkvist w 1951 roku, został uzasadniony słowami: za artystyczną moc i głęboką samodzielność, przy pomocy których szuka w swojej twórczości odpowiedzi na odwieczne pytania człowieka. Autor, przyglądając się rzeczywistości, opierając na mitach, apokryfach, Starym i Nowym Testamencie, a także Kalevali i dziejach historycznych, stara się zgłębić tajemnicę dobra i zła, ich powstawania, trwania i nieuniknionego przenikania. Tym, co go fascynuje, jest odwieczne przeplatanie się, w każdym z nas, tego co jasne, z tym, co najciemniejsze.

Akcja Karła rozgrywa się na dworze królewskim okresu renesansu. Głównym bohaterem i narratorem powieści jest tytułowy karzeł. Po tym, jak za jego sprawą, wszyscy lilipuci mieszkający na królewskim dworze zostają wysprzedani, karzeł, którego imię pozostaje dla nas tajemnicą (staje się archetypem, który nie posiada indywidualnego imienia), ostaje się na dworze jako jedyny przedstawiciel karlego rodzaju. Jego misją nie jest, typowe dla owych czasów, zabawianie dworu swoją anatomią, jego zadanie ma głębsze znaczenie. Karzeł staje się personifikacją ciemnej strony władzy. Kryjąc się w fałdach książęcych szat, identyfikuje się z tym, co we władcy najbardziej instynktowne, prymitywne i podłe. Rola smoczego języka, znana z twórczości J.R.R. Tolkiena, wcale mu nie przeszkadza, czuje się odpowiedzialny za pierwiastek zła istniejący w każdej ludzkiej istocie. Dostrzega, że człowiek nie potrafi pogodzić się z demonem, który w nim zamieszkuje. Zrzuca więc odpowiedzialność za niego na obcą, wynaturzoną część siebie. Jej materializacją staje się nadworny karzeł, który stwierdza z typowym dla siebie poczuciem misyjności: ludzie to zbyt słabe i wzniosłe istoty, żeby sami umieli kształtować swój los.

Obecność karła w zamku jest nierzeczywista, niematerialna, staje się on archetypem zła, które tkwi mocno zakorzenione w każdym człowieku i w pewnych kluczowych momentach wychodzi na powierzchnię jego czynów, zachowań, pokazując swoją zniekształconą, pomarszczoną twarz.

Powieść Lagerkvista czyta się jednym tchem, okrucieństwo karła pochłania i skłania do odpowiedzenia sobie na pytanie – ile z tej istoty jest we mnie? W jak wiele wydarzeń włożyła swoje brudne ręce? Jak bardzo odmieniała nieraz bieg historii, ukryta w ciemnych lochach naszej świadomości, na marginesach ksiąg, pod szatami rządzących? Karła nie da się lubić, przeraża nas jego fizjonomia, ale jeszcze bardziej odstręcza wnętrze. Wydaje się jakby cierpiał na całkowity autyzm przeżywania uczuć takich jak miłość, radość, sprawiedliwość, uczciwość czy dobro. Pomimo tego, nie można odmówić mu przenikliwości i pewnego rodzaju mądrości. Jego wnioski są jasne, czytelne i rozsądne. Choć stara się pojąć istotę pozytywnych uczuć, jest do nich, z natury swej, całkowicie niezdolny. Czy jest nam go żal?   

Przemykający nocą ciemnymi korytarzami zamku, unikający słońca, węszący wieczny podstęp, krew i śmierć, karzeł, przebywa zawsze tam, gdzie jest miłość, po to, aby ją zabić. Uczestniczy w namiętnościach alkowy, aby wynieść z nich największą odrazę i wstręt oraz zmienić pożądanie w coś występnego i brudnego. Interesuje się sztuką, aby odebrać jej przywilej świadczenia o świecie. W oczach karła sztuka nie mówi prawdy, rozgrzesza świat równie nieuczciwie jak zwierciadło z Królewny Śnieżki.

Karzeł stwierdza: ludzie lubią przeglądać się w mętnych zwierciadłach.

Powieść Para Lagerkvista, także staje się zwierciadłem, zwierciadłem czystym jak łza, z którego odbiciem musi zmierzyć się każdy sięgający po tę powieść. I mimo że człowiek jakiego zobaczymy po drugiej stronie, to istota słaba, miotana przez namiętności, rządze, pragnienia, to tylko od nas zależy czy ukryty w niej karzeł wyjdzie z lochu, czy skujemy go łańcuchem raz na zawsze. 

Zauważam, że czasem wzbudzam w ludziach lęk. Ale boją się samych siebie. Sądzą, że ja ich przerażam, czyni to jednak karzeł kryjący się w nich, człekopodobna istota o małpiej twarzy, wystawiająca głowę z głębi ich duszy.

Spojrzeć karłowi w oczy, wywlec go na światło dzienne i zobaczyć ułomność mieszkającą w duszy. Oto powinność jaką nakłada na nas szwedzki noblista. Powieść – lustro, objawia przed czytelnikiem prawdę o sobie samym i skłania do podjęcia walki z ciemną częścią duszy w ciągłym dążeniu do doskonałości.

 

 Kinga Kościak