You are herePrzegląd literacki

Przegląd literacki


Jens Peter Jacobsen Niels Lyhne, literatura duńska

Niels Lyhne,
czyli opowieść o samotności

Istnieje bunt przed samotnością, siłowe zmaganie się
z nią, zabieganie o bliskość, poufałość, zjednoczenie
z drugim człowiekiem, wiara w Boga, bóstwo, wszystko
po to, aby nie dać się jej ogarnąć. I co z tego wynika?


 

Jens Peter Jacobsen, duński noblista, zdążył przed śmiercią napisać jedynie dwie powieści, dwa zbiory poetyckie i dwa zbiory opowiadań. Dręczony przez gruźlicę, pozostawił po sobie dorobek pełen rozstań, śmierci, zawodów i cierpienia, ale jednocześnie wypełniony spokojem i zrozumieniem. Dlaczego?

Wielką udręką było to, że dusza zawsze jest samotna- uważam, że to najważniejsze słowa padające w książce. Niels, tytułowy bohater, wypowiada je pod koniec życia, który to koniec jest równoznaczny z końcem powieści. Oto motto i epitafium życia jednostki ujętej w pióro Jensa Petera Jacobsena.

Niels Lyhne to opowieść o samotności. Takiej, która zatacza koło, przechodząc z ojca na syna, z matki na córkę, krążąc wokół każdej istoty. Wyobcowanie wobec świata, ciągłe łączenie się w pary i bolesne rozstania spowodowane wygaśnięciem uczuć, utratą złudzeń, śmiercią – oto czym emanuje powieść. Młodego Nielsa poznajemy jeszcze przed narodzinami, w postaciach jego rodziców. Potem idziemy za nim krok w krok, podróżujemy po świecie, wśród jego myśli i uczuć. Dwie główne kwestie zajmują umysł Niella, tworząc fundament powieści. Są nimi miłość i samotność. To dzięki miłości do drugiej osoby i oddaniu się Bogu, człowiek przestaje czuć się opuszczony. Kochając i wielbiąc, przestaje myśleć o sobie, mając punkt odniesienia, oparcia i wiary w innym.

Miłości Nielsa przychodzą i odchodzą, kpią, naśmiewając się wirują wokół, kuszą aby po jakimś czasie zostawić, obrzucając obelgami. Także Bóg zostawia go samemu sobie. Opłakujący ukochaną kobietę, młody chłopczyk, i pogrążony w rozpaczy nad umierającym synem, dorosły człowiek, nie zostaje przez Boga wysłuchany.

Ufający że wymodli sobie posłuch – oto musiał się podnieść z prochu z poniżoną nadzieją – i odejść precz. Nie zdołał swoją wiarą ściągnąć cudu. Wiara w miłość i wiara w Boga zostaje przez Nielsa odrzucona. Jedynym co pozostaje niezmienne w życiu jest samotność. Tylko ona istnieje naprawdę.

Ten, kto liczy na miłą i prostą lekturę, zawiedzie się. Książkę czyta się z prawdziwym trudem. Napisana pod koniec XIX wieku, epatuje długimi opisami przyrody, miast, wiosek i domostw. Dialogi odbywają się jakby na krawędzi znaczenia, w efekcie czego, często stają się niezrozumiałe.

Czy zatraciliśmy wrażliwość?

Takie właśnie odnosiłam wrażenie. Współczesna literatura emanuje pośpiechem, mocnym i zdecydowanym tonem, wartką akcją i czyhającym na czytelnika zaskoczeniem. Czyta się ją jednym tchem. Taka powinna być literatura dla trwającego w wiecznym biegu świata. A tu pssst, XIX-wieczny Duńczyk wymaga od nas cierpliwości. I to nie tylko dlatego, że opisy przez niego serwowane, są tak szczegółowe, że aż dłużące się. Wymaga cierpliwości, bo cierpliwość popłaca. Powieść przeczytana w pośpiechu, zatraca swoje niuanse. Odpowiednia prędkość czytania, umiejętność delektowania się słowem, atmosferą XIX-wiecznej Danii, pozwala czytelnikowi zatopić się w prawdziwej magii autorskiego świata. Język powieści, niewiele wyjawiając wprost, nagradza uwagę czujnego czytelnika smakowitymi kąskami. Takimi jak akt erotyczny pomiędzy Nielsem a panią Boyle przedstawiony przez miarowe, ale namiętne poruszanie bujanego fotela, na którym siedzi przyszła mężatka. To jak erotyzm w zestawieniu z otaczającą nas pornografią. Jest piękny.

Niels Lyhne to książka ateistyczna. Odrzucająca wiarę w każdą wieczność i każdą pewność. Jednak równocześnie, paradoksalnie, to książka pełna wiary. Wiary w człowieka jako istotę mądrą i dobrą, która przez samotną wędrówkę, odnajdzie w końcu prawdziwe cnoty i wartości, nie podyktowane mu przez państwo, religię ani żadną obcą ideologię.

Książki nie będę polecać, gdyż strapionych zasmuci, rozdartych zetrze w pył, wierzących oburzy, a w kochających zasieje niepewność. Natomiast tych, którym tak jak Nielsowi zależy na odkryciu prawdy, zachęcać nie ma potrzeby. 

 

Kinga Kościak

 


Poprzednie felietony:

 

Każdy z nas ma w sobie karła - Par Lagerkvist "Karzeł"