You are herePrzegląd filmowy
Przegląd filmowy
Reprise. Od początku raz jeszcze... (o kumplach)
Reprise to debiut norweskiego reżysera Joachima Triera. Bardzo estetyczny w formie, film lawiruje pomiędzy kilkoma gatunkami – znajdziemy w nim elementy komediowe, dramatyczne, dokumentalne, psychologiczne... Dokładnie tak, jak to w życiu naprawdę bywa, a przy tym wdzięcznie i przekonująco.
Film opowiada o dwóch przyjaciołach, Eriku i Philipie, którzy próbują swoich sił w pisarskim świecie. Sukces na początku odnosi tylko Philip, dla którego jednak brzemię sławy okazuje się zbyt ciężkie. Obsesyjna miłość do dziewczyny i presja środowiska doprowadzają go do załamania nerwowego, po którym powoli stara się wrócić do normalnego funkcjonowania. Gra aktorska Andersa Danielsena Lie, lekarza z wykształcenia, jest tu fenomenalna. Jego bolesny uśmiech, cicha frustracja i chwile uduchowionego spokoju przemawiają do nas jasno i wyraźnie. W międzyczasie Erik pisze, jego powieść zostaje zaakceptowana przez wydawnictwo, choć spotykają go dwie niemiłe niespodzianki – zostawia go dziewczyna, z którą zresztą za wiele go nie łączyło, a jego największy autorytet pisarski myśli, że Erik przyjaźni się z kompletnym kabotynem.
Może być to film o relacjach międzyludzkich. O postawach wobec życia, wobec siebie, wobec wartości i wobec marzeń. Może być to film o sztuce tworzenia, o literaturze, o próbach, o "okresach błędów i wypaczeń". A może o kondycji psychicznej młodych ludzi w dużych miastach europejskich. Jakkolwiek zinterpretujemy materiał, dany nam przez reżysera, będzie dobrze. Bo przecież jest to dzieło złożone z epizodów. Gdybyśmy chcieli podejść do niego, jak do "Gry w klasy" Cortazara, gdybyśmy poprzestawiali niektóre wątki, poprzesuwali akcję w przód lub w tył – sens pozostanie. Bo życie toczy się w kółko, coś się kończy, coś zaczyna, coś powtarza od początku, raz jeszcze. A co zostaje? Fragmentaryczne wspomnienia, momenty, które ukształtowały naszą osobowość. Wszystko, o czym pamiętamy, wszystko, co było ważne, to chwile.
Reprise toczy się swoim rytmem, ale nie zapomina o zachodzących w człowieku zmianach. Zmiany zachodzą zarówno w Philipie i Eriku, jak i w reszcie bohaterów, razem ze Stenem Egilem Dahlem, uwielbianym przez bohaterów pisarzem, którego postać bazuje na osobie Tora Ulvena.
Magda Jeziorek
Poprzednie felietony:
Historie kuchenne, rzecz o przyjaźni szwedzko-norweskiej
(Pluszowe) Muminki się cieszą radościa i życiem
"Moje matki" - aholywoodzki smutek
"Jadesoturi" - przeszłe życie, jutrzejsze szczęście
Kaurismäki - raz na komediowo, czyli "Leningrad Cowboys jadą do Ameryki"
Z tęsknoty za melonikiem - "Gang Olsena"
"Idioci", czyli mistrz Dogmy o buncie
"Uczta Babette" - degustacja rozkosznych kontrastów
"Zakochani widzą słonie" - czarno-biały traktat o odpowiedzialności










