You are herePrzegląd filmowy

Przegląd filmowy


Sceny z życia małżeńskiego

Ingmar Bergman. Dwa słowa, w których zawiera się geniusz, chłód północy, głębia charakterów i czysty kinowy artyzm. Słynne Sceny z życia małżeńskiego to wiwisekcja związku. To podróż po zakątkach ludzkiej psychiki, opowieść o wyborach, emocjach, inteligencji, szukaniu siebie i samotności.

 


 

Małżeństwo idealne?

Marianne i Johan wyglądają na małżeństwo idealne. Poznajemy ich, gdy udzielają wywiadu – są szczęśliwi, dobrzy i pozytywni. Intuicja podpowiada nam, że stłamszona żona, która o sobie potrafi powiedzieć tylko: Jestem żoną Johana. Mamy dwie córki... Nie mogę wymyślić niczego więcej... Johan jest bardzo dobry nie wróży wiecznego szczęścia. Spokojne rozmowy bohaterów, analizujących wszystkie swoje zachowania usypiają na chwilę czujność widza, ale sytuacja zaostrza się, gdy ich przyjaciele postanawiają wziąć rozwód. Potem telefony do nikogo, wymykanie się z pracy, oddalanie się od siebie... Johan zakochuje się w Pauli. Zostawia żonę i córki, jedzie do Paryża, szuka innego życia, którego w końcu i tak nie znajduje. Nie w sposób, jaki sobie wyobrażał. Marianne, skrzywdzona, ale wręcz nieludzko spokojna, rozpoczyna autoterapię. Po tylu latach małżeństwa zaczyna wreszcie zastanawiać się kim jest i czego chce.

Jak informuje nas sam tytuł, film jest zbiorem epizodów. Każda kolejna scena z życia bohaterów prowadzi nas głębiej w naturę związków międzyludzkich, w istotę małżeństwa, w nieprzyjemne, ale istniejące przecież problemy, z jakimi borykać się może dwoje ludzi, których małżeństwo dotarło do momentu kryzysowego. Nieskończenie wiele pytań pojawia się w dziele szwedzkiego reżysera – co decyduje o sukcesie w życiu małżeńskim? Czym najbardziej krzywdzimy siebie i innych? Co jest najważniejsze – intelektualna, chłodna analiza naszych działań, czyste emocje, seks? Czym jest miłość, czułość, czym namiętność, a czym przyzwyczajenie do drugiego człowieka?  

Co ciekawe, na ekranie widzimy tylko parę małżeńską. To oni tworzą jedyną oś wydarzeń. Ich partnerzy z zewnątrz istnieją poza kadrem, są mitycznym miejscem ucieczki, ale niczym prawdziwszym od skomplikowanych relacji Marianne-Johan. Każda zmiana sytuacji, każdy punkt zwrotny zaznaczony jest przez twórcę tytułem rozdziału. Oni sami są przed kamerą nie aktorami, a obiektem badań, bardziej jak w filmie dokumentalnym aniżeli w fikcyjnej opowieści. Woody Allen, zakochany w filmach Bergmana, stosował w swoich filmach bardzo podobne środki. Jego Mężowie i żonyI, mimo, że ujęte nieco bardziej groteskowo i śmiesznie niż obraz Szweda, są po części nowojorską odpowiedzią na bergmanowską opowieść postślubną. Polecam bezwzględnie obydwa filmy – pierwszy jako jeden z najprawdziwszych traktujących o związkach, drugi – jako odetchnięcie z ulgą.

 

Fragmenty filmów Bergmana i Allena:

Bergman o rozpaczy:

 

 

 

 

Allen o uwodzeniu: