You are herePrzegląd filmowy

Przegląd filmowy


Zło złem zwyciężaj? 

Film "Zło" Mikaela Hafstroma to nie żaden horror, wbrew tytułowi. To historia nastolatka z problemami, ale nieco inna i nieco bardziej poruszająca niż wszystkie. Erik Ponti zdaje się ucieleśniać całe okrucieństwo tego świata: z lubością wyżywa się na kolegach w szkolnych bójkach, odreagowując w ten sposób kary cielesne, wymierzane mu przez ojczyma przy byle okazji. Dyrektor szkoły nazywa jego postępowanie czystym złem i wyrzuca z placówki. Jedyną szansą na naukę w liceum jest dla Erika rok w prywatnym gimnazjum z internatem Stjärnsberg, które okazuje się jeszcze bardziej bezwzględne i okrutne, niż Erik. 


 

Stjärnsberg to prywatna szkoła dla bogaczy. Uczniowie dzielą się na tych z klas wyższych, tych z pieniędzmi i tych mało istotnych. Co więcej, kadra nauczycielska wierzy w tzw. wychowanie koleżeńskie, zgrabny eufemizm dla znęcania się starszych nad młodszymi. Przekleństwo przy stole karane jest uderzeniem szklanym korkiem lub nożem w środek głowy, odmowa przyjęcia kary – zakazem przepustek na weekend, bezsensowną, ciężką pracą i wyzwaniem na brutalny pojedynek walki wręcz niemożliwy do wygrania. Nieposłuszeństwo natomiast okazuje się nietolerowane. Prowokuje członków rady uczniowskiej do fizycznego i psychicznego znęcania się nad ofiarą i jej przyjaciółmi. Dyrektor i nauczyciele przymykają na wszystko oczy, a jedyną prawą osobą, której ufamy i z którą się identyfikujemy, jest Erik. 

Film powstał na podstawie książki Jana Guillou, który sam był uczniem podobnej szkoły. Wielu potworności przedstawionych w filmie sam doświadczył np. został naprawdę ukrzyżowany na dziedzińcu szkoły – jego zmuszeni do wszystkiego koledzy polewali go na zmianę gorącą i zimną wodą, a potem zostawili go samego na całą noc. Był marzec, około -2oC.

Krytycznych filmów o szkołach było już wiele. „Jeżeli...” L. Andersona,  „Stowarzyszenie umarłych poetów” P. Weira, a nawet fragmenty „Zapachu kobiety” M. Bresta. Szwedzkie „Zło” ma w sobie jednak zupełnie inną atmosferę, a na widza oddziałuje ostro, bez znieczulenia i trwale. 

Jak autor próbuje zdefiniować zło, jeśli w ogóle? Faszystowskie podejście do słabszych, skłonność do nieuzasadnionej przemocy, okrucieństwo, dla którego nigdy nie znajdujemy usprawiedliwienia – wszystko to widzimy na ekranie i unosimy się niecierpliwie na krzesłach, marząc o karze dla oprawców. Marząc o brutalnej zemście. Tymczasem Erik, umiejący wymierzyć celny cios w nos, ale także inteligentny i zdolny, radzi sobie na sam koniec finezją, nie siłą.

Rola Andreasa Wilsona jako głównego bohatera jest godna uwagi. Surowy, na początku niesympatyczny, ale charyzmatyczny Erik, w którym od początku do końca kotłują się emocje to aktorski majstersztyk. 

Historii przyświeca zdanie nauczyciela biologii, który krytykując (niesłusznie) zachowanie Erika i jego kolegów mówi: „Człowieka od zwierząt odróżnia nie tylko inteligencja. Ale także moralność”. 

Film był nominowany do Oskara w kategorii Najlepszy Film Obcojęzyczny w 2003 roku. 

 

Magda Jeziorek

 

 


Poprzednie felietony:

 

Sceny z życia małżeńskiego

Elling -  underground na torebce z kapustą

Reprise. Od początku raz jeszcze... (o kumplach)

Historie kuchenne, rzecz o przyjaźni szwedzko-norweskiej

Najważniejsze to mieć Kumpli

(Pluszowe) Muminki się cieszą radościa i życiem

"Moje matki" - aholywoodzki smutek

"Jadesoturi" - przeszłe życie, jutrzejsze szczęście

Kaurismäki - raz na komediowo, czyli "Leningrad Cowboys jadą do Ameryki"

Z tęsknoty za melonikiem - "Gang Olsena"

"Idioci", czyli mistrz Dogmy o buncie